Paul Theroux i szkolna podróż w lata 50 i 70

No nie mogłam się oprzeć, żeby tego nie przytoczyć tutaj. Na opis natknęłam się w ciekawej książce Paul’a Theroux „Stary ekspres patagoński” napisanej w 1979 roku. Książka jest o podróży pociągiem z Ameryki Północnej do Ameryki Południowej, a ściślej z miasta Medford w stanie Oregon do miasta Esquel w środku Patagonii, do którego pociąg  dojeżdżał.

Paul Theroux czasami przerywał podróż wykładami na uczelniach i w szkołach. Stąd taki smaczek się znalazł. Wiele podobieństw z naszych i z obecnych czasów, a co się zmieniło? …

„…Liceum Balboa przypominało typowe liceum amerykańskie z lat pięćdziesiątych. Dobrze znałem tę atmosferę anarchii, przybierającą formę napadania na pierwszoklasistów w toalecie, czy wywieszania na maszt flagi z Myszką Miki. Uczniowie z upodobaniem pluli kulkami, strzygli się na jeża, wygłupiali się w sali gimnastycznej, poszukiwali intelektualnej miernoty w antologiach ( „Thornton Wilder został okrzyknięty amerykańskim Szekspirem”), a przy tym nie ufali wybitności, ponieważ każda niezwykłość musi zawierać skazę (jesli nosisz okulary, jesteś molem książkowym, a cała szkoła mówi na ciebie „Einstein”), wybierali nauki ścisłe, ponieważ to właśnie robią Rosjanie, potem korzystając z okazji ślinili się do tablic anatomicznych w podręczniku do biologii, edukację postrzegali głównie w kategoriach towarzyskich, dochodzili do ładu z pryszczami i spoconymi dłońmi, wychwalali rozgrywających, szydzili z frajerów grzejących ławę – o tak, liceum Balboa wyglądało znajomo. Moda na rock and roll dodatkowo potęgowała wrażenie cofnięcia sie w czasie: na jednej koszulce ujrzałem napis Elvis, a na innej Buddy Holly.

Pragnąc utwierdzić się w przekonaniu, wszedłem do toalety dla chłopców. W powietrzu unosiła się woń skrycie palonych papierosów, ściany zdobiły napisy: Balboa rządzi, Ameryka jest wielka oraz wielokrotnie Panama to syf.

Pierwszy raz od dwudziestu lat wszedłem do amerykańskiego liceum. Jakie to dziwne, że małpiarnię, którą kiedyś ukończyłem, złożono, cegła po cegle, wraz z dzwonkiem i bluszczem tu, w Ameryce Środkowej. Doskonale wiedziałem, jak zareagowałbym w liceum Medford, gdyby ogłoszono, że zamiast łaciny o dziesiątej odbędzie się apel. Doskonała okazja, żeby poświrować!…”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s